(fragment dramatu erotycznego «Studentki»)
[…]
Maja: A wiesz jak straciłam dziewictwo? Opowiadałam ci już?
Piotr: Nie, nie mówiłaś… Opowiedz…
Maja: Och, chodziłam wtedy jeszcze do gimnazjum i w ostatniej klasie – to było jakoś tak późną wiosną – poszłyśmy z koleżankami na jakąś dyskotekę. Spotkałyśmy tam takiego przystojnego chłopaka z naszej szkoły. Miał na imię Maciek i był strasznie przystojny. Wszystkim trzem nam się bardzo podobał…
Posiedzenie rady zarządu prawie już się skończyło. Tylko, jak zwykle, te bubki ze sprzedaży nie mogą przestać mówić. Zamiast wciskać nam tutaj te głodne kawałki o tym dlaczego nikt nie chce kupować tego badziewia sprowadzanego przez nas z Chin i Tajlandii zajęli by się czymś poważniejszym? Na przykład pogoniliby do roboty dystrybutorów – w końcu za to biorą pieniądze. Ale nie, oni wolą gadać na zebraniach… gadać… gadać… jakby od tego zależało ich być albo nie być.
W nocnym autobusie było już tylko kilkanaście osób. Na każdym przystanku po kilka ubywało, nikt nie wsiadał. Siąpił drobniutki deszczyk. Jeszcze tylko pięć takich postojów i będę mógł wysiąść i pójść do domu. W pewnym momencie dziewczyna drzemiąca na fotelu przede mną budzi się kiedy autobus podskakuje na jakiejś dziurze w jezdni. Rozgląda się zdezorientowana dookoła. Nasz wzrok się spotyka.
Urodzinowa impreza dobiegała powoli końca. Całe towarzystwo zamroczone alkoholem pokładało się po kanapach, fotelach lub wprost na dywanie albo porozłaziło się parami po różnych zakamarkach domu solenizantki. W salonie panował półmrok. Patrzyłem na ten cały rozgardiasz spod półprzymkniętych oczu i zastanawiając się gdzie podziała się moja kurtka obserwowałem, jak Piotrek z „drugiej ce” obmacuje jakąś dziewczynę. Nie dałbym sobie głowy uciąć, czy rzeczona dziewczyna przypadkiem akurat nie spała… Piotrek za to chyba bawił się nieźle.